Szanowny Panie Ministrze! Z dniem 1.09.1997 roku weszła w życie ustawa z dnia 28.06.1996 roku o zmianie niektórych ustaw o zaopatrzeniu emerytalnym i o ubezpieczeniu społecznym (Dz.U. Nr 100, poz. 461) oraz nowe przepisy dotyczące zasad i

Interpelacja w sprawie konieczności zmiany organizacji systemu orzecznictwa w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych

   Szanowny Panie Ministrze! Z dniem 1.09.1997 roku weszła w życie ustawa z dnia 28.06.1996 roku o zmianie niektórych ustaw o zaopatrzeniu emerytalnym i o ubezpieczeniu społecznym (Dz.U. Nr 100, poz. 461) oraz nowe przepisy dotyczące zasad i trybu orzekania o niezdolności do pracy do celów rentowych, zawarte w Rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dn. 8.08.1997 roku (Dz.U. Nr 99, poz. 612). Kluczowa zmiana w tym zakresie dotyczyła ustanowienia nowego organu orzekającego o niezdolności do pracy - lekarza orzecznika ZUS, w miejsce orzekających w dwóch instancjach komisji lekarskich do spraw inwalidztwa i zatrudnienia. Obecnie więc orzeczenie jednego lekarza orzecznika ZUS stanowi podstawę do wydania decyzji przez organ rentowy. Dopiero od decyzji organu rentowego przysługuje odwołanie do właściwego sądu.    Nowe zasady dotyczące orzekania o niezdolności do pracy niestety spowodowały wręcz lawinowy wzrost liczby odwołań przeciwko oddziałom ZUS do sądu, a problem nieprawidłowości orzekania w sprawach dotyczących oceny niezdolności do pracy jest bardzo często poruszany w mediach i szeroko komentowany na łamach prasy, w radiu i telewizji.    Największe kontrowersje w sprawie przyznawania rent wzbudza brak odpowiednich kwalifikacji lekarzy orzeczników przy rozpoznawaniu schorzeń i określaniu stanu zdrowia ubiegających się o świadczenia. Kwestię tę podnoszą nie tylko odwołujący się do sądu pacjenci, ale także ich lekarze. Coraz więcej dramatycznych skarg zarówno od pacjentów, jak i lekarzy wpływa także do Okręgowych Izb Lekarskich.    Wprawdzie zgodnie z przepisami dotyczącymi zasad i trybu orzekania o niezdolności do pracy do celów rentowych lekarzem orzecznikiem może być lekarz, który jest specjalistą, szczególnie w zakresie takich dziedzin medycyny, jak: choroby wewnętrzne, chirurgia, neurologia, psychiatria, medycyna pracy, medycyna społeczna, i który jednocześnie odbył przeszkolenie w zakresie ustalonym przez naczelnego lekarza Zakładu, nie ma jednak przepisów, które wymagałyby od lekarza orzecznika ZUS, by specjalizował się akurat w tej dziedzinie, której schorzenie badanego przez niego ubezpieczonego dotyczy. Przed takim zarzutem oddziały ZUS bronią się, podnosząc, iż lekarze orzecznicy mogą korzystać z opinii lekarzy konsultantów. Statystyki jednakże pokazują, iż tylko w nielicznych przypadkach lekarze orzecznicy korzystają z przysługującego im prawa zasięgnięcia specjalistycznej opinii lekarza konsultanta. Brak niezbędnych konsultacji dotyczy zwłaszcza osób cierpiących na schorzenia neurologiczne, układowe i zaburzenia metaboliczne, układu krążenia, zakażonych wirusami B lub C zapalenia wątroby oraz dotkniętych wieloma schorzeniami narządowymi - których dopiero całościowa ocena pozwalała na obiektywne określenie faktycznego stanu zdrowia i ewentualnych zdolności bądź niezdolności do pracy.    W efekcie na przykład w drugim półroczu 2003 roku białostocki sąd pracy rozpatrzył 1883 odwołania od decyzji wydanych przez ZUS. Przy czym aż w 44 procentach przyznał rację ubezpieczonym. Średnio w kraju w drugiej połowie 2003 roku było to aż 34,8 procent.    Trzeba podkreślić, że pacjenci, o których stanie zdrowia orzekł lekarz specjalista z dziedziny niemającej związku z ich chorobą, nawet jeśli była to ocena słuszna, czują się skrzywdzeni i wnoszą odwołania do sądu.    Skutkiem obowiązującej regulacji jest więc obciążenie sądów powszechnych, w tym głównie sądów okręgowych, prowadzeniem postępowań dowodowych, obejmujących wyłączenie przeprowadzenia dowodów z opinii lekarskich. Każde odwołanie wiąże się z koniecznością powoływania szeregu biegłych lub zespołów biegłych - co przy uwzględnieniu ogólnych kosztów postępowania sądowego i wydatków związanych z wynagrodzeniem biegłych stanowi w skali kraju dość poważne obciążenie finansowe skarbu państwa.    Poza tym obowiązujący system orzecznictwa ZUS prowadzący do poważnego obciążenia sądownictwa pod względem organizacyjnym i finansowym powoduje znaczne, nawet do kilkunastu miesięcy, wydłużenie się postępowania, w trakcie którego ubezpieczony pozostaje bez prawa do świadczenia, stanowiącego często podstawowe lub wyłączne źródło utrzymania nie tylko jego, ale często także całej jego rodziny.    Z drugiej strony te same statystyki, pokazujące, jak duży odsetek spraw kończy się zmianą decyzji ZUS z powodu błędnej oceny stanu zdrowia ubezpieczonych, pozwalają także przypuszczać, iż wskutek błędnie wydanych ocen przez lekarzy orzeczników wiele świadczeń zostało przyznanych niesłusznie z oczywistą szkodą dla budżetu. Jeżeli odsetek błędnych decyzji przyznających świadczenie miałby być zbliżony do ilości decyzji podważonych przez sądy, to straty budżetu byłyby kolosalne.    Czy w związku z powyższym z uwagi na interes zarówno Skarbu Państwa, jak i ubiegających się o świadczenia ubezpieczonych rozważał Pan możliwość zmiany regulacji dotyczącej systemu orzecznictwa ZUS?    Czy kierownictwo Ministerstwa i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych dostrzega wagę problemu i czy zmiany w regulacjach nie powinny zostać podjęte poprzez wdrożenie odpowiednich kroków organizacyjnych ZUS?    Czy Ministerstwo lub ZUS jest w stanie podać choćby szacunkowe koszty błędnych decyzji orzeczników?    Z wyrazami szacunku    Posłowie Marek Zagórski    i Barbara Ciruk    Białystok, dnia 19 kwietnia 2004 r.





fotel barcelona Gady serwis INSTRUMENTY Talizmany zupki dla niemowląt meble biurowe Warszawa drzwi drewniane tapety ścienne drzwi garażowe rodzaje mediów oferty pracy opolekancelaria adwokacka łódźpraca